Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spam. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 stycznia 2015

MNI i mam ESPI i nie zawaham się go użyć





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 5 / 2015
Data sporządzenia: 2015-01-29
Skrócona nazwa emitenta
MNI
Temat
Informacja Zarządu w przedmiocie przeprosinTomasza Sakiewicza, Grzegorza Wierzchołowskiego, spółki Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o. i Słowo Niezależne sp. z o.o.
Podstawa prawna
Art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ofercie - informacje poufne
Treść raportu:
Zarząd MNI S.A. z siedzibą w Warszawie (zwaną dalej "Emitentem" i "Spółką") przekazuje do publicznej wiadomości, że w dniu wczorajszym, w wyniku zawarcia ugody pomiędzy Emitentem i Prezesem Zarządu Emitenta a Tomaszem Sakiewiczem, Grzegorzem Wierzchołowskim, spółką Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o. i Słowo Niezależne sp. z o.o. w tygodniku pod nazwą "Gazeta Polska" nr 4 z dnia 28 stycznia 2015 roku, na str. 4 ukazały się przeprosiny Grzegorza Wierzchołowskiego, dziennikarza Gazety Polskiej i Redaktora Naczelnego Portalu niezależna.pl, Tomasza Sakiewicza Redaktora Naczelnego Gazety Polskiej, spółki Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o. jako wydawcy Gazety Polskiej i spółki Słowo niezależne sp. z o.o. jako wydawcy Portalu niezależna.pl, o następującej treści:
"My, tj. Grzegorz Wierzchołowski – dziennikarz Gazety Polskiej i redaktor naczelny Portalu niezależna.pl, Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny Gazety Polskiej, Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o. jako wydawca Gazety Polskiej i Słowo niezależne sp. z o.o. jako wydawca Portalu niezależna.pl przepraszamy Andrzeja Jerzego Piechockiego i Tomasza Szczypińskiego oraz spółki działające pod firmą "Małopolska Sieć Szerokopasmowa" sp. z o.o., Hyperion S.A. i MNI S.A., za opublikowanie w dniu 20 listopada 2013r. artykułu pt. "Afery III RP\Co łączy byłego posła PO, syna Rywina, żonę Grada i oficera SB? Unijne pieniądze w platformerskiej sieci" w Gazecie Polskiej i na portalu niezależna.pl, który zawiera treść pomawiającą, iż udziały w Spółce działającą pod firmą Małopolska Sieć Szerokopasmowa sp. z o.o. zostały nabyte przez Hyperion S.A. na gruncie rzekomych układów polityczno-korupcyjnych. Jednocześnie przyznajemy, że publikacja ta mogła naruszyć dobra osobiste Andrzeja Jerzego Piechockiego, Tomasza Szczypińskiego, spółki "Małopolska Sieć Szerokopasmowa" sp. z o.o., Hyperion S.A. oraz MNI S.A."

O wniesieniu pozwu o ochronę dóbr osobistych spółka informowała w raporcie bieżącym nr 3/2014 w dniu 16 stycznia 2014 roku oraz o ugodzie w raporcie bieżącym nr 2/2015 z dnia 21 stycznia 2015 roku.


I oto mamy piękny raport zaspokajający potrzeby własne zarządu spółki. Nie ma on nic wspólnego z informacją poufną, na jaką się powołuje w przytoczonej podstawie prawnej, czyli art. 56 ust. 1 pkt 1 ustawy o ofercie.

I tu ważna sprawa ku pamięci ("Wężykiem, Jasiu, wężykiem"). Jeśli ma się dostęp do takiego masowego kanału komunikacji jakim jest ESPI trzeba go używać bardzo ostrożnie, bo czasem niechcący można pokazać, jak strasznie coś nas dotknęło, jak bardzo jesteśmy urażeni. A trafiło najwyraźniej tak mocno, że trzeba było o przeprosinach trąbić nawet w giełdowym systemie przekazywania informacji.

Za informację poufną można na upartego uznać wyrok, czy ugodę tego rodzaju. Ale to już spółka raz opublikowała na początku stycznia. I już, i z głowy. Sprawa zamknięta. Ale jednak nie... Władza to potężna rzecz, a ESPI daje ogromne możliwości władania informacją, dodatkowo obdarzając ją życiem niemal wiecznym.

W tym przytoczonym raporcie brakuje jeszcze tylko załącznika ze powiększonym x3 skanem owych przeprosin oraz zdjęcia policyjnego sprawców en face i z profilu w pasiakach. No, litości. Przeprosiny to nie informacja cenotwórcza.

Poza tym, zgodnie z raportem 2/2015 ugoda dotyczyła umieszczenia przeprosin w tygodniku Gazeta Polska. Nigdzie więcej. Replikacja treści przeprosin za pośrednictwem ESPI jest moim zdaniem sporym nadużyciem środków dostępnych spółce giełdowej z racji nałożonych na nią obowiązków informacyjnych. "Przedruk" przeprosin do tych obowiązków nie należy, bo jakoś nie wpasowuje się w definicję informacji poufnej:

- nie jest nieopublikowany (przeprosiny zostały opublikowane zgodnie z prawem dzień wcześniej)
- nie ma wpływu na cenę akcji (ma chyba wpływ tylko na samoocenę zarządu)
- nie jest precyzyjny (nie niesie żadnych cenotwórczych informacji na temat spółki)



Miało być tak triumfująco, a jest jakoś tak rozpaczliwie.







czwartek, 22 stycznia 2015

CI Games i wystawianie się w ESPI na strzał





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 2 / 2015
Data sporządzenia: 2015-01-21
Skrócona nazwa emitenta
CI GAMES S.A.
Temat
Nowy operator systemu ESPI.
Podstawa prawna
Inne uregulowania
Treść raportu:
Zarząd CI Games S. A. z siedzibą w Warszawie informuje, iż nowym operatorem Elektronicznego Systemu Przekazywania Informacji został Pan Adam Pieniacki. Operatorami systemu pozostają nadal Pani Dasza Gadomska i Pan Jerzy Litwiniuk.
Podstawa prawna: § 3 ust. 2 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 13 lutego 2006 r. w sprawie środków i warunków technicznych służących do przekazywania niektórych informacji przez podmioty nadzorowane przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd oraz § 16 pkt. 5 Regulaminu Korzystania z Elektronicznego Systemu Przekazywania Informacji (ESPI).



Od razu łapiemy się za Regulamin Korzystania z ESPI oraz Rozporządzenie w sprawie środków technicznych, bo bez nich nie damy rady...

Zacznijmy od rozporządzenia, bo w hierarchii stoi wyżej:

§ 3 ust. 2 - "Czynności związane z przekazaniem informacji wykonują upoważnieni pracownicy podmiotu nadzorowanego, zwani dalej „operatorami”. O udzieleniu upoważnienia podmiot nadzorowany zawiadamia uprawnionych odbiorców tych informacji."

czyli mówiąc po polsku: publikować przez ESPI mogą pracownicy spółki giełdowej, którzy zostaną wytypowani do tego zaszczytu i namaszczeni przez swój zarząd. O namaszczeniu takiego delikwenta przez zarząd należy powiadomić KNF, a ten udzieli mu dostępu.


Czyli nie ma tu obowiązku przekazywania do wiadomości publicznej imion i nazwisk tych niewinnych ludzi, którzy są operatorami ESPI. Jeśli błąd tkwi w rozumieniu stwierdzenia o "zawiadamianiu uprawnionych odbiorców" wyjaśnię, że w ust. 5 tego samego paragrafu niesie informację, że
"treść przekazywanej informacji powinna być potwierdzona przez odbiorcę. Potwierdzenie powinno zawierać co najmniej datę i godzinę odbioru, identyfikator operatora oraz pieczęć elektroniczną SHA-1, wyliczaną zgodnie ze standardem FIPS-180-1."

Każdy operator zna potwierdzenie zwrotne z ESPI, które otrzymuje po publikacji raportu. I to jest właśnie to potwierdzenie od odbiorcy. Nie otrzymujemy przecież potwierdzenia od każdego inwestora, który przeczytał raport bieżący. Na szczęście!


No to teraz pomaszerujmy do Regulaminu ESPI, też jest fajny... Tu mamy taki zapis:

§ 16 pkt. 5 - "Uczestnicy systemu zobowiązani są do: (...)
5. przekazania do Urzędu Komisji imienia i nazwiska operatora Systemu (ESPI - przyp Uzo) oraz aktualizacji tych danych niezwłocznie po każdej zmianie."

Zwracam uwagę na wyraźne wskazanie komu należy przekazać imię i nazwisko operatora. Nie agencji informacyjnej, nie do wiadomości publicznej... ta informacja należy się tylko KNF. I robimy to na formularzach zwanych poetycko Wnioskami o przydzielenie dostępu do ESPI.

Znów nie ma tu wskazania, by publicznie piętnować biednych operatorów. Ich odpowiedzialność jest i tak spora, zwłaszcza, że sam KNF nie bardzo stara się o bezpieczeństwo administrowanego systemu.


Wiele osób pewnie nie wie, ale przez wiele, wiele, wiele lat każdy nowy operator ESPI otrzymując dostęp do systemu dostawał standardowe hasło, każdy takie samo. Dopiero niedawno, ledwie parę lat temu zmieniono tę zabawną zasadę i przyznaje się inne hasła, ale również wg jakiegoś ustalonego odgórnie schematu, który ktoś niedługo pewnie rozgryzie. Oczywiście zawsze pada sakramentalne "Proszę zmienić hasło", ale wiele osób zmienia hasło po paru latach, albo wcale.

Co więcej, loginy do systemu ESPI konstruowane były od wielu lat wg tego samego schematu:


ESS(4 litery z nazwy firmy)(3 litery z nazwiska operatora)


Nadal się je tak konstruuje? Do 2011 było tak na pewno. Znając więc nazwę debiutanta, imię, nazwisko operatora i wiedząc, jakie hasła do ESPI dawano na start, można było w tamtych czasach, a 2011 rok to nie są zamierzchłe czasy, próbować zalogować się do ESPI na konto jakiejś biednej spółki giełdowej. Jeśli operator hasła nie zmienił, sukces gwarantowany.

Na dobitkę tylko wspomnę o czasie i formalnościach, jakie spółka musi odczekać, by usunąć komuś uprawnienia operatora ESPI. To powinno trwać 5 minut i zostać załatwione w trakcie rozmowy telefonicznej, a trwa kilka dni, jeśli dobrze pójdzie. W tym czasie wywalony dyscyplinarnie operator może wszystko. Czy w 2014 coś się zmieniło?


Swoją drogą... ciekawe, czy słynny przypadek raportu firmy CERABUD (raport dostępny w Przebojach ESPI), który chyba do dziś nie został opinii publicznej wyjaśniony, nie wynikał z tych właśnie niedociągnięć systemu. Pewnie tak, bo cisza... aż w uszach dzwoni...

Pojawił się tylko komunikat spółki:

"Zarząd Spółki informuje że komunikat ESPI Nr 13/2012 powstał w wyniku nieautoryzowanego wejścia do systemu osób trzecich. O zaistniałej sytuacji została poinformowana Komisja Nadzoru Finansowego. W dniu dzisiejszym Zarząd Spółki złoży doniesienie do organów ścigania z zawiadomieniem o włamaniu do systemu.

Z pierwszych informacji uzyskanych z KNF (rozmowa telefoniczna) czyli administratora systemu wynika że, z systemem połączyła się nieznana osoba, korzystająca z hasła i loginu Prezesa Spółki, połączenie internetowe odbyło się poprzez bramkę Orange z tzw. dynamicznym adresem IP, połączenie nastąpiło z okolic miasta Skierniewice.

Zarząd Spółki zapewnia że podejmie zdecydowane działania zmierzające do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji i wykrycia autora komunikatu."


 
Czyli podsumowując.... publikowanie danych osobowych operatorów ESPI to tylko proszenie o kłopoty. Stop. Nie trzeba. A jeśli ktoś kiedyś tego zażąda, my zażądamy lepszego systemu ESPI.

Howgh!


----
P.S.
22.01.2015
A to tak, żeby było jeszcze śmieszniej: Doktryna cyberbezpieczeństwa.


piątek, 16 stycznia 2015

IndygoTech i raport palcem na wodzie





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 5 / 2015
Data sporządzenia: 2015-01-15
Skrócona nazwa emitenta
IndygoTech Minerals S.A.
Temat
Rozpoczęcie rozmów w zakresie dostaw proppantów ceramicznych przez spółkę pośrednio zależną Baltic Ceramics S.A.
Podstawa prawna
Art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ofercie - informacje poufne
Treść raportu:
Zarząd spółki IndygoTech Minerals S.A. ("Emitent") informuje, iż w dniu 15 stycznia 2015 r. spółka pośrednio zależna od Emitenta, Baltic Ceramics S.A. z siedzibą w Lubsku ("Spółka") poinformowała, iż w wyniku współpracy z agentem reprezentującym interesy Spółki na rynku ukraińskim nawiązała kontakt z ukraińskim odbiorcą proppantów ceramicznych w tym regionie ("Partner").

Partner wyraził zainteresowanie odbiorem od Baltic Ceramics S.A. proppantów ceramicznych w rozmiarach 16/30, 20/40 i 30/50.

Po ustaleniu oczekiwanych przez Partnera parametrów wytrzymałości i ciężaru proppantów ceramicznych oraz wielkości dostaw, Baltic Ceramics S.A. będzie uczestniczyła w przetargach na dostawy proppantów ceramicznych na rynek ukraiński. Dotychczas na rynku ukraińskim stosowano wyłącznie proppanty rosyjskie, zarówno do produkcji ropy, jak i gazu.

Baltic Ceramics S.A. posiada umowy, dzięki którym możliwa będzie dostawa proppantów ceramicznych na rynek ukraiński pod marką Baltic Ceramics S.A. jeszcze przed uruchomieniem linii produkcyjnej.

Emitent posiada 47,37% akcji Baltic Ceramics Investments S.A., która posiada 100% akcji Baltic Ceramics S.A.



Właśnie się dowiedzieliśmy, że spółka zależna od spółki zależnej nawiązała za pośrednictwem spółki pośredniczącej kontakt ze spółką ukraińską, która wraziła zainteresowanie produktem, co pozwala spółce brać udział w przetargach.

Wow!

Jak to mawiają niektórzy w takich znaczących momentach: od dziś już nic nie będzie takie samo. Ta informacja naprawdę zasługuje na raport?!

Rozumiem raport, nawet bez podpisanego papierka, listu intencyjnego, czy innej deklaracji, ale dopiero w sytuacji, gdy:

- partner handlowy wyraził deklarację zakupu
- partner handlowy dokonał wyboru, że to właśnie ten produkt, tej spółki jest tym jedynym
- partner handlowy określił, ile i komu trzeba zapłacić, aby spółka uczciwie wygrała przetarg (tzw. koszty inne pozyskania umowy)
- partner handlowy zaprzyjaźnił się z szefami spółki, teraz leczą wspólnie kaca
- spółka wygrała już przetarg lub chociaż wzięła udział w przetargu i czeka na wyniki...

To byłoby rzeczywiście ważne. Ale w tej sytuacji to tylko pompowanie rynku nic nie wartym spamem. Ja też mam wielu zainteresowanych moimi usługami i też mogę startować w wieeeeelu przetargach, ale nie ekscytuję się tym, jak mrówka walcem. A my jeszcze mówimy o rynku ukraińskim... nie wiem, co spółce strzeliło do głowy, by robić taki news z tak niepewnego biznesu na tak niepewnym rynku...

Mam nadzieję, że spółka opublikuje też drugi wymagany w takiej sytuacji raport, zgodny z art. 56 ust. 5 ustawy o ofercie:

"Emitent jest obowiązany do przekazania w trybie określonym w ust. 1 (poprzez system ESPI - przyp. Uzo) każdej informacji, która stanowi znaczącą zmianę informacji, o której mowa w ust. 1 pkt 1 (opublikowanej informacji poufnej - przyp. Uzo)."

Czyli..... gdy przetarg zostanie wygrany, albo gdy spółka ukraińska powie, że do niczego się nie zobowiązywała, albo, gdy temat sam sobie umrze śmiercią naturalną i gdy do niczego nie dojdzie...

Niezależnie od ciągu dalszego sprawy, ten raport jest przedwczesny i niebezpieczny dla inwestorów. Nie spełnia też kryterium informacji poufnej z art. 154 ustawy o obrocie, tam bowiem definicja twierdzi, że informacja taka powinna być "określona w sposób precyzyjny", co oznacza, że, "wskazuje na okoliczności lub zdarzenia, które wystąpiły lub których wystąpienia można zasadnie oczekiwać".


Trudno oczekiwać czegokolwiek, skoro wszystko tu jest palcem na wodzie pisane, a sama spółka, by zrealizować taki kontrakt musiałaby podpisać umowę z innym, zewnętrznym podmiotem, bo jak rozumiem sama produkcji jeszcze nie prowadzi.




wtorek, 6 stycznia 2015

Quantum software i pomysł na nowy raport bieżący





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 1 / 2015
Data sporządzenia: 2015-01-05
Skrócona nazwa emitenta
QUANTUM SOFTWARE SA
Temat
Wykaz informacji przekazanych do publicznej wiadomości w 2014 roku.
Podstawa prawna
Art. 65 ust. 1 Ustawy o ofercie - wykaz informacji przekazanych do publicznej wiadomości
Treść raportu:
Działając na podstawie Art. 65 ust 1 ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych Zarząd Quantum software S.A. (Emitent) przekazuje w załączeniu wykaz informacji bieżących i okresowych przekazanych przez Spółkę do publicznej wiadomości w roku 2014. Treść wszystkich raportów dostępna jest na stronie internetowej Spółki www.quantum-software.com w sekcji "Inwestorzy".
Załączniki
Plik Opis
Wykaz_informacji_
biezacych i_okresowych
_2014.pdf
Wykaz informacji przekazanych do publicznej wiadomości w 2014 roku.




Po raz kolejny mamy okazję popatrzeć na wykopaliska, czyli na nieobowiązujący raport z wykazem popełnionych w ubiegłym roku raportów. Temat pojawił się już w wątku Black Lion Fund i efekt wydeptanego.html.

Wydaje mi się więc, że jest już jasne, że ten raport nie obowiązuje. Ten jeden jednak ma za uszami jeszcze błąd formalny. Nawet gdyby obowiązywał, zasłużyłby na swój wątek, bo nie dość, że oparty na przepisach, których już nie ma, to jeszcze opublikowany o wiele za wcześnie...

Przelećmy się po przepisach. Art. 65 ustawy o ofercie w ust. 1 określał sam obowiązek publikacji wykazu, a w ust. 3 określał termin publikacji prostymi słowami: "Wykaz, o którym mowa w ust. 1, jest przekazywany w trybie określonym w art. 27 rozporządzenia 809/2004 po udostępnieniu przez emitenta do publicznej wiadomości rocznej informacji okresowej."

Miodzio, ale może jednak, jakiś przepis mówi inaczej, lepiej, precyzyjniej? Może wie lepiej?

Skoro mamy trop w ustawie, to lecimy potulnie jego śladem do wskazanego unijnego Rozporządzenia 809/2004. A tam niespodzianka, bo w art. 27 znajdujemy informację, że "Dokument ten składa się właściwemu organowi macierzystego Państwa Członkowskiego i udostępnia się do publicznej wiadomości najpóźniej w terminie 20 dni roboczych od dnia publikacji rocznego sprawozdania finansowego w macierzystym Państwie Członkowskim."

Jest lepiej, bo precyzyjniej...

Ale tam znajduje się też wskazanie, że śledzony przez nas wykaz, to "dokument, o którym mowa w art. 10 ust. 1 dyrektywy 2003/71/WE". Zaglądamy więc do Dyrektywy 2003/71/WE, która dobija niedowiarków artykułem 10 ust. 2, potwierdzając instrukcję: 

"Dokument (wykaz raportów- przyp. Uzo) przedstawia się właściwemu organowi rodzimego Państwa Członkowskiego po publikacji sprawozdania finansowego."

Niewiele spółek było na tyle wytrwałych, by dotrzeć tak daleko w labiryncie przepisów. To bardzo odległe tereny prawne. Większość emitentów nie doczytała nawet ustawy o ofercie i kopiowała sposób raportowania wykazu od innych towarzyszy niedoli, a że tamci robili błędy to praktyką rynkową stało się nieprawidłowe publikowanie wykazu raportów na początku roku.To chyba był jedyny przypadek, gdy emitenci niechcący publikowali coś wcześniej niż trzeba :)

My jednak jesteśmy już dobrze zorientowani. Mamy potwierdzenie z 3 źródeł, że to nie jest właściwe działanie. Szkoda tylko, że pierwotny przepis został uchylony...


Zaraz usłyszę, że nie ma się o co czepiać, że spółka, jeśli chce więcej to może i należy ją chwalić... Oczywiście, może więcej i to się chwali......łoby. Ale tym razem spółka nie robi więcej, tylko wykonuje obowiązek, o którego istnieniu jest przekonana.

A spółka musi nadążać za przepisami. Wszyscy musimy żyć w tej samej rzeczywistości prawnej, tylko wtedy prawo spełnia swoje zadania. Wtedy mogę wyciągać wnioski i wiedzę zarówno z pojawiających się raportów, jak i z ich braku (to też wiedza!). A niedługo, w 2016 roku czeka nas ogromna rewolucja w przepisach. Skoro spółka błędnie wykonywała ten obowiązek, gdy jeszcze on wynikał z przepisów, co więcej... nie zauważyła nawet, że te przepisy zostały uchylone, to należy się zastanowić, według których przepisów spółka będzie raportować po 2016 roku?
Zgaduj zgadula...

A może spółki powinny na początku roku deklarować wg jakich przepisów realizują obowiązki informacyjne?! To zmusiłoby je przynajmniej raz na rok do jakiejś refleksji na ten temat...









poniedziałek, 22 grudnia 2014

Black Lion Fund i efekt wydeptanego trawnika





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 30 / 2014
Data sporządzenia: 2014-12-19
Skrócona nazwa emitenta
Black Lion Fund
Temat
Wykaz raportów bieżących i okresowych przekazanych do publicznej wiadomości w roku obrotowym 01.01.2013 – 30.09.2014.
Podstawa prawna
Art. 65 ust. 1 Ustawy o ofercie - wykaz informacji przekazanych do publicznej wiadomości
Treść raportu:
Zarząd Black Lion Fund S.A. ("Emitent") z siedzibą w Warszawie przekazuje w załączeniu wykaz raportów bieżących i okresowych przekazanych do publicznej wiadomości w roku obrotowym 01.01.2013 – 30.09.2014.
Załączniki
Plik Opis
Wykaz_raportow_zalacznik.pdf Wykaz raportów przekazanych do publicznej wiadomości


Wiele spółek nie zauważyło tej zmiany przepisów. Jak to możliwe?!

W ustawie o ofercie swego czasu straszył art. 65. ust 1.

"Emitenci papierów wartościowych dopuszczonych do obrotu na rynku regulowanym, dla których Rzeczpospolita Polska jest państwem macierzystym w rozumieniu art. 11, przekazują corocznie do Komisji oraz do publicznej wiadomości wykaz wszystkich informacji określonych w art. 56 ust. 1, bez względu na miejsce ich publikacji, przekazanych do publicznej wiadomości w okresie objętym roczną informacją okresową, o której mowa w ust. 3, ze wskazaniem miejsca, gdzie te informacje są dostępne.

2.         Obowiązek, o którym mowa w ust. 1, nie dotyczy emitentów papierów wartościowych o charakterze nieudziałowym, których jednostkowa wartość nominalna wynosi nie mniej niż 50.000 euro lub równowartość tej kwoty w innej walucie, ustaloną przy zastosowaniu średnich kursów walut obcych ogłaszanych przez Narodowy Bank Polski na dzień ustalenia wartości nominalnej tych papierów wartościowych.

3.      Wykaz, o którym mowa w ust. 1, jest przekazywany w trybie określonym w art. 27 rozporządzenia 809/2004 po udostępnieniu przez emitenta do publicznej wiadomości rocznej informacji okresowej."


Obecnie ten przepis jest nieco bardziej zwięzły i brzmi następująco:
Art. 65. (uchylony).


Spora różnica, prawda? Uchylenie wynika z ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o zmianie ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych oraz niektórych innych ustaw.

Art. 1 pkt 38 brzmi tu następująco: "uchyla się art. 65"
Dla tych, którzy nie rozumieją wyjaśnię: oznacza to, że art. 65 nie obowiązuje, nie występuje już w porządku prawnym. Nie ma go.

W uzasadnieniu uchylenia powołano się na konieczność wdrożenia art. 1(10) unijnej dyrektywy 2010/73/UE.


Spółka opublikowała więc raport, który nie jest już od 2013 roku wymagany, co świadczy jedynie o nienadążaniu przez nią za przepisami. Jeśli jakieś przepisy znów się zmienią, i to może dotyczyć nie tylko przepisów prawa kapitałowego, to moim zdaniem istnieje ryzyko, że spółka zmiany zwyczajnie nie zauważy. Niebezpieczne.



To taki efekt wydeptanego trawnika. Wydeptaną ścieżką jest krócej, wygodniej i bezpieczniej, bo w kupę wdeptują ci, którzy jako pierwsi przecierają szlaki. Czy spółka zawsze chodzi wydeptanymi ścieżkami? Zawsze działa tak schematycznie? Gdy już raz się czegoś  nauczy to swojej wiedzy nie weryfikuje i nie rozwija?

...bo warto byłoby się rozejrzeć i zauważyć, że tą akurat ścieżką już od dawna nikt nie chodzi...




piątek, 12 grudnia 2014

Aforti Holding i recydywa czynnego żalu






KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 16 / 2014
Data sporządzenia: 2014-12-11








Skrócona nazwa emitenta







AFORTI HOLDING S.A.

Temat










Informacja o incydentalnym naruszeniu obowiązku informacyjnego

Podstawa prawna







§ 56 ust. 2 RO - przyjęcie budżetu na nowy rok budżetowy

Treść raportu:









Zarząd Aforti Holding S.A. z siedzibą w Warszawie informuje, że incydentalnie naruszony został przez Spółkę obowiązek informacyjny w zakresie terminowego przekazania informacji zgodnie z art. 70 pkt 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o ofercie publicznej. Opóźnienie w publikacji raportu wynika z błędu pracownika. Emitent dołoży starań w celu wyeliminowania tego typu opóźnień w przyszłości.
Załączniki
Plik Opis
(...)



Rozumiem incydentalne naruszenie ładu korporacyjnego, ale obowiązku informacyjnego? Ciekawą podstawę prawną wybrała sobie spółka do tego celu. Przyjęcie budżetu kojarzy się komuś najwyraźniej z biciem się w piersi. Ale to miłe, że spółka tak sama z siebie pcha się pod pręgierz... w pierwszej chwili nawet zadziałało na mnie...

Psychologia dowodzi, że przeprosiny są bardzo skutecznym sposobem na poprawę wizerunku po popełnieniu błędu. Ludzie bardzo dobrze reagują na przeprosiny. Niestety tylko na te pierwsze. Drugie biczowanie się u średnio normalnych ludzi powoduje zupełnie odwrotny skutek. Irytuje i wzbudza nieufność. A ta właśnie spółka przeprasza po raz drugi.

Za pierwszym razem, 15 listopada 2013 roku, brzmiało to tak:

"Zarząd Aforti Holding S.A. ("Spółka", "Emitent") informuje o incydentalnym naruszeniu obowiązku informacyjnego określonego w §6 ust. 9 Załącznika nr 3 do Regulaminu Alternatywnego Systemu Obrotu ,,Informacje bieżące i okresowe przekazywane w alternatywnym systemie obrotu na rynku NewConnect". 

Raport jednostkowy i skonsolidowany za III kwartał 2013r. został przez Emitenta przekazany w dniu następującym po dniu w którym przypadał termin publikacji raportu wynikający z Regulaminu Alternatywnego Systemu Obrotu. 

Powodem opóźnienia był czasowy brak możliwości przesłania raportu spowodowany przeciążeniem systemu EBI, który wystąpił w ostatnich godzinach dnia 14 listopada 2013 r.
Emitent wskazuje, że opóźnienie wyniosło mniej niż dwadzieścia minut, ponadto w związku harmonogramem notowań w Alternatywnym Systemie Obrotu nie mogło mieć wpływu na ten obrót.
Emitent dołoży starań w celu wyeliminowania tego typu opóźnień w przyszłości."


I tu trzeba powiedzieć... człowiek się uczy całe życie, następnym razem razem będą wiedzieć, by nie robić raportu na ostatnią chwilę. Najwyraźniej jednak emitent tych zdeklarowanych starań nie dołożył lub dołożył ich za mało, lub dołożył starania w odpowiedniej ilości, ale w jakimś innym celu, bo po roku pojawił się jednak drugi, najświeższy raport, który również został opublikowany z opóźnieniem. To raport z 11 grudnia 2014:

"Zarząd Aforti Holding S.A. z siedzibą w Warszawie (dalej "Spółka", "Emitent") informuje, że w dniu 17 października 2014 roku do Zarządu Emitenta wpłynęła informacja o rozliczeniu w dniu 08 października 2014 r. transakcji sprzedaży 484 926 akcji Emitenta (...)"



Z 20 minut zrobił się nam miesiąc. Tendencja wyraźnie wzrostowa. Zazwyczaj takie lubimy na giełdzie. Co będzie za trzecim razem?

Sam pomysł o "incydentalnym naruszeniu obowiązku informacyjnego" jest jednak prosty i genialny. To trzeba przyznać. Wydaje mi się, że jest to wynalazek tej konkretnej firmy. Ale chyba tylko firma na ASO mogła zostać recydywistką wyrażania czynnego żalu w raporcie bieżącym. A więc pomysł genialny, ale w tym wykonaniu spalony.


Ciekawe, jak inwestorzy przyjęliby taki raport na rynku regulowanym. "Acha, i zapomnieliśmy wam jeszcze rok temu powiedzieć, że (...coś tam...). Sorry, postaramy się starać bardziej.". Ciekawe też, jak zareagowałaby Komisja.


Niestety spółkom z rynku regulowanego często brak otwartości, dystansu i tego, co kury noszą co drugi dzień. Najwyraźniej nie godzi w honor i dumę spółki lawirowanie, owijanie w bawełnę i nawijanie pósłówkami...






wtorek, 9 grudnia 2014

Oponeo.pl i napędzanie statystyk





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 52 / 2014
Data sporządzenia: 2014-12-08
Skrócona nazwa emitenta
OPONEO.PL S.A.
Temat
Uruchomienie belgijskiego sklepu internetowego – Oponeo.be
Podstawa prawna
Art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ofercie - informacje poufne
Treść raportu:
Zarząd Spółki OPONEO.PL S.A. informuje o uruchomieniu kolejnego, internetowego sklepu z oponami i felgami za granicą. Serwis dostępny jest dla klientów Belgii pod adresem www.oponeo.be w dwóch wersjach językowych (holenderskiej i francuskiej).

Projekt rozwoju międzynarodowej sprzedaży OPONEO.PL S.A. wiąże się z kontynuacją jednego z celów emisyjnych Spółki, który zakładał prowadzenie wielojęzycznego call center. Belgijska wersja sklepu internetowego została przygotowana w oparciu o doświadczenia w budowaniu zagranicznych sklepów w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech, Austrii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Irlandii, Turcji, Czechach i Słowacji.

W ocenie Zarządu OPONEO.PL S.A. informacja ta może mieć wpływ na postrzeganie Spółki przez inwestorów.



Spółka używa przedziwnego uzasadnienia dla publikacji raportu z informacją poufną. W żadnej "naszej" ustawie nie ma mowy o wpływie na postrzeganie spółki przez inwestora...


Art. 154 ustawy o obrocie o wpływie informacji poufnych:

"Informacją poufną w rozumieniu ustawy jest (...) informacja (...) która po takim przekazaniu mogłaby w istotny sposób wpłynąć na cenę tych instrumentów finansowych"

"jej charakter w wystarczającym stopniu umożliwia dokonanie oceny potencjalnego wpływu tych okoliczności lub zdarzeń na cenę lub wartość instrumentów finansowych"

o inwestorze natomiast wspomina:
"gdy mogłaby ona zostać wykorzystana przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych przez racjonalnie działającego inwestora"

Ani słowa o tym, jakie ma znaczenie postrzeganie spółki przez rzeczonego inwestora...


Natomiast jest mowa o takim raporcie w art 56 ust. 1 pkt 3 ustawy o ofercie. Zacytuję:

"Emitent nie może łączyć przekazywania do publicznej wiadomości informacji, o których mowa w ust. 1 pkt 1, (poufnych, bieżących i okresowych przekazywanych przez ESPI - przyp. Uzo) z przekazywaniem informacji w ramach działań marketingowych dotyczących jego działalności, w sposób mogący powodować wprowadzenie w błąd co do charakteru tych informacji."


Może i ta informacja zasługuje na miano informacji poufnej, może każdy z tych serwisów generuje przychody rzędu 10% kapitałów, czy jakoś tam inaczej zaznacza się wyraźnie wynikach... ale tego nikt nam nie powiedział. Uzasadnienie na to nie wskazuje. A wygląda wręcz jak zapraszanie na nową stronę internetową, pozycjonowanie jej, nabijanie sobie statystyk i Like'ów (właściciele akcji przecież wejdą na wskazany serwis, będą przeklejać na fora raport z linkiem, a że zależy im na wartości akcji to pewnie też "polubią" stronę)...


Niedługo każda spółka giełdowa będzie informowała nas przez ESPI, że przetłumaczyła stronę na jakiś fajny język. Chętnie poczytam takie informacje, ale z jakimiś danymi finansowymi. Na przykład: przetłumaczyliśmy stronę na suahili i w ciągu miesiąca osiągnęliśmy dodatkowe 5 % zysku... no cool!
Albo: przetłumaczyliśmy na chiński i szacujemy, że w ciągu roku na tym rynku osiągniemy dodatkowe 5%. Serce rośnie...


To byłaby informacja poufna. Teraz, wg mnie, to jest marketing. I to nieelegancki.






środa, 3 grudnia 2014

Czerwona Torebka i nabieranie rynku





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 19 / 2014
Data sporządzenia: 2014-12-02
Skrócona nazwa emitenta
CZERWONA TOREBKA S.A.
Temat
Informacja poufna – złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa manipulacji akcjami "Czerwona Torebka" S.A.
Podstawa prawna
Art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ofercie - informacje poufne
Treść raportu:
Zarząd spółki "Czerwona Torebka" S.A. z siedzibą w Poznaniu (dalej: "Spółka"), przekazuje do publicznej wiadomości informację poufną, iż pismem z 1 grudnia 2014 r., Spółka złożyła do Komisji Nadzoru Finansowego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 183 w zw. z art. 39 ust. 2 pkt 4 litera b) ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U. z 2010 r., nr 211, poz. 1384 ze zm.),
tj. przestępstwa manipulacji akcjami Spółki notowanymi na rynku regulowanym prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

W przekonaniu Zarządu Spółki manipulowanie ceną akcji Spółki stanowiło opublikowanie serii artykułów prasowych o następujących tytułach:
1) artykułu pt. "Historia Czerwonej Torebki" Jacka Stelmachowskiego opublikowanego w Gazecie Bankowej w dniu 16 października 2014 roku;
2) artykułu pt. "Dlaczego zginął Ziętara?" Wojciecha Czuchnowskiego i Piotra Żytnickiego opublikowanego w Gazecie Wyborczej w dniu 10 listopada 2014 roku;
3) artykułu pt. "Czy Ziętarę porwał milicjant, mistrz judo z Elektromisu" Wojciecha Czuchnowskiego i Piotra Żytnickiego opublikowanego w Gazecie Wyborczej w dniu 26 listopada 2014 roku;
4) artykułu pt. "Czerwona Torebka tonie na giełdzie. Przez współpracowników Świtalskiego?" Marcina Kaczmarczyka opublikowanego na portalu Wyborcza.pl
w dniu 27 listopada 2014 roku oraz w Gazecie Wyborczej w dniu 28 listopada 2014 roku;
5) artykuł pt. "Czy znany milioner Mariusz Świtalski może być uwikłany w śmierć dziennikarza Jarosław Ziętary" Jacka Stelmachowskiego opublikowanego na portalu wGosopodarce.pl w dniu 27 listopada 2014 roku.

Podstawa prawna:
Art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzenia instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych.




Na blogu, który zajmuje się raportami bieżącymi nie może zabraknąć takiego unikalnego przypadku, gdy to emitent sam z własnej woli publikuje bibliografię złożoną z... noooo, lekko mówiąc, niepochlebnych dla siebie artykułów. Na dodatek twierdzi, że jest to informacja poufna, bo dzień wcześniej przesłał tę bibliografię do KNF.

Po lekturze tych wszystkich artykułów stwierdzam, że spółka chyba uznała, że jak już strzelać sobie w kolano to z fajerwerkami, muzyką w tle i przy dużej widowni.

Tak też zrobiła: podała nam na tacy pełną listę artykułów, za których ukrycie większość spółek zapłaciłaby każdą cenę. Gdyby pojawił się tu jakiś komentarz zarządu do sytuacji, jakieś wyjaśnienie, czy stanowisko... ale my dostaliśmy tylko listę lektur. Spółce bardzo zależało więc na publikacji tego raportu w takiej właśnie formie... dlaczego?

Technika "otwartej przyłbicy". Spółka jest w kryzysie. Dała nam pozornie pełną wiedzę o problemie, z którym walczy, czyli o próbie uwikłania ważnej dla spółki osoby w sprawę kryminalną. Wywaliła nam wszystkie złe informacje, które pojawiły się w prasie. Jednak tak naprawdę, nie dała nam nic nowego, nic, do czego nie moglibyśmy dotrzeć bez jej pomocy.

Ale w ten sposób sprawiła wrażenie otwartej, niewinnej i skrzywdzonej, mówiąc pośrednio: "Patrzcie, co o nas wypisują!". I najważniejsze: "A cierpicie na tym Wy! Akcjonariusze! Bo spada kurs akcji. Ale my się o Was troszczymy, więc idziemy do KNF".


Spółka jednak nie zauważyła pewnych niebezpieczeństw tej techniki:

1) wiele osób, które nie były zainteresowane spółką i nie śledziły jej raportów, dowiedziało się o sprawie i teraz już są zainteresowane. No bo to jakaś sensacja, coś się dzieje.


2) prasa będzie się jeszcze bardziej starać, i już mamy kolejny artykuł z serii pt: "Jarosław Ziętara był przetrzymywany w Poznaniu. Prokuratura przeszukuje dawne magazyny Elektromisu", który pojawił się na portalu gazeta.pl. Nic dziwnego, w końcu chodzi o medialny temat, który spółka sama podgrzewa. Wymarzone perpetuum mobile.


3)  Komisja Nadzoru Finansowego przeciera pewnie oczy ze zdumienia i zastanawia się, co ma zrobić z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które nie powinno w ogóle do niej trafić. Przyda się, jeśli w budynku jest kominek...


4) kurs akcji spółki ubawiony po pachy całą tą sytuacją położy się ze śmiechu na osi X, zwanej również "osią odciętych". Nazwa osi pochodzi pewnie od tych odciętych od kasy utopionej w akcjach spółki... Kartezjusz to miał łeb, skąd już wtedy wiedział, jak trzeba nazwać tę oś...?!


5) Niezależnie od tego, jak sprawa się skończy dla tych, którym zrobiło się gorąco z powodu artykułów, czy będziemy o nich mówić inicjałami, czy pełnymi nazwiskami - spółka już przegrała, bo zaatakowała w sposób nieprzemyślany.


Miało to być klasyczne odwrócenie uwagi: "nie mówmy o sprawie zabójstwa, mówmy o manipulacji akcjami, bo inwestorów najbardziej przecież boli spadek kursu ich akcji, więc powinni podchwycić temat. Zdobędziemy grupę żywotnie zainteresowanych, która będzie nas wspierać. Dzięki temu "wszystkie inne sprawy" zejdą na plan dalszy."

A wyszło inaczej.
Rzeczywiście, zgadzam się całkowicie, że mamy tutaj do czynienia z manipulacją. Ale nie jest to próba manipulacji akcjami, tylko inwestorami: "Tu nie patrz, patrz tam". A manipulują nie dziennikarze, a spółka.


Tak ja to widzę, tak to rozumiem. I mam nadzieję, że nasz rynek nie da się nabrać.








środa, 26 listopada 2014

Kerdos Group i spójnik wielkiej wagi





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 107 / 2014 kor
Data sporządzenia: 2014-11-25
Skrócona nazwa emitenta
KERDOS GROUP
Temat
Korekta raportu bieżącego nr 107/2014 Zmiana nazwy skróconej Spółki i oznaczenia w notowaniach akcji
Podstawa prawna
Art. 56 ust. 1 pkt 2 Ustawy o ofercie - informacje bieżące i okresowe

Treść raportu:
Zarząd "Kerdos Group" S.A. ("Spółka") informuje, iż dokonał korekty raportu bieżącego nr 107/2014, przekazanego w dniu 21 listopada 2014r. Przyczyną korekty jest oczywisty błąd pisarski, w wyniku którego w raporcie bieżącym 107/2013 niepoprawnie został sformułowany tytuł raportu: "Zmiana nazwy skróconej Spółki oznaczenia w notowaniach akcji" podczas gdy prawidłowo winien on brzmieć: "Zmiana nazwy skróconej Spółki i oznaczenia w notowaniach akcji". Ponadto zamiast słowa "oznaczeni" winno być słowo "oznaczeniem"
W związku z powyższym Zarząd Spółki przekazuje poniżej prawidłową treść raportu nr 107/2014:
Zarząd "Kerdos Group" Spółka Akcyjna z siedzibą w Warszawie (dawniej Hygienika S.A. z siedzibą w Lublińcu) informuje, że zgodnie z wydanym 21 listopada 2014 r. Komunikatem Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A., w związku ze zmianą firmy Spółki Hygienika S.A. na "Kerdos Group" Spółka Akcyjna, począwszy od dnia 24 listopada 2014r. akcje Spółki będą notowane pod nazwą skróconą: " KERDOS " i oznaczeniem "KRS".
Podstawę prawną przekazania niniejszego raportu stanowi art. 56 ust. 1 pkt 1 ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych (t.j. Dz. U. Nr 185, poz. 1439 z 2009 r. ze zmianami).



Włosy mi się jeżą na głowie, co by było, gdyby spółka nie dokonała tej korekty. Bez niej nie poradzilibyśmy sobie na giełdzie, a ilość nietrafionych inwestycji przekroczyłaby stany alarmowe. Słowem, krach na giełdzie i zbiorowe samobójstwa.


Spółka skorygowała dokładnie 3 litery. To chyba szczyt nadgorliwości. O ile 3 błędne cyfry potrafią skutecznie przewrócić do góry nogami całe info ze spółki, o tyle po spójniku i końcówce fleksyjnej nie spodziewam się żadnej rewolucji. Nawet sławetne "lub czasopisma" było dłuższe i treściwsze...

Obawiam się też, że przy takim podejściu spółka może zechcieć dokonać jeszcze jednej niezwykle istotnej korekty, albowiem w oryginalnym raporcie 107/2014 tytuł miał inny szyk (!). W języku polskim zmiana szyku w zdaniu może całkowicie zmienić zabawienie emocjonalne wypowiedzi. A tu mamy zamienione całe dwa wyrazy (o rrrany...!).


Oryginalnie w raporcie było:
"Zmiana skróconej nazwy Spółki oznaczenia w notowaniach akcji"

W tej korekcie spółka machnęła się i napisała, że koryguje tytuł o brzmieniu:
"Zmiana nazwy skróconej Spółki oznaczenia w notowaniach akcji"

na nowy tytuł:
"Zmiana nazwy skróconej Spółki i oznaczenia w notowaniach akcji"

To trzeba koniecznie skorygować, bo ktoś jeszcze gotów pomyśleć, że to spółka jest skrócona, a nie nazwa.


Czuję się w obowiązku dodać, że przeczytanie tego raportu zajęło mi blisko minutę (dokładnie 55 sekund). Znalezienie różnic, drugie czytanie raportu z niedowierzaniem w oku, otrząśnięcie się z szoku po zrozumieniu skali zmian i ponowny rozruch mózgu, to wszystko zajęło mi kolejne 4 minuty.

W sumie kosztowało mnie to 5 minut... 5 minut na 3 litery zupełnie bez znaczenia.
Co za efektywność!

Ktoś powie, że to wcale nie jest tak dużo czasu... no to policzmy.
Mamy ponad 1,5 mln rachunków inwestycyjnych (źródło: bankier.pl). Jeśli przyjmiemy, że jeden rachunek to mniej więcej jeden inwestor to daje nam około 1,5 mln inwestorów. Z tego, niech co trzeci będzie aktywny i czyta raporty spółek. Mamy pół miliona inwestorów. Niech co piąty z nich będzie mniej lub bardziej zainteresowany informacjami z tej spółki, czy branży. Mamy 100 tys. inwestorów, którzy zaglądają do tego właśnie raportu. Nie zagłębiają się tak jaka ja, nie są tak wredni i bardziej cenią swój czas. Tracą tylko 50 sekund na przejrzenie tego fascynującego raportu.


50 sekund x 100 000 inwestorów =  1 dzień, który szlag trafił przez raport o dodaniu spójnika



Spółka wisi nam wszystkim cały jeden dzień, czyli prawie 3 sesje giełdowe. W ciągu tych godzin mogłoby dość do wielu transakcji, inwestorzy mogli wykorzystać ten czas na przeczytanie wartościowych komunikatów, być może zainwestowaliby pod ich wpływem w jakieś akcje, czy obligacje. Może ktoś nie zauważył w tym czasie jakiegoś naprawdę ważnego raportu i nie wyszedł z inwestycji na czas. ...a gdyby podobne raporty raz w roku puszczało 365 spółek...?!


Swoją drogą, ciekawe, czyim pomysłem była ta korekta, kogoś z IR'u, czy może z zarządu?