wtorek, 2 czerwca 2015

PZU i niezwykłe wyczucie czasu





Czegoś mi brakuje w komunikacji PZU... aaa! brakuje mi jednego raportu bieżącego...








O co chodzi? Otóż, intrygująca informacja pojawiła się w prasie za Reutersem, ale w ogóle nie pojawiła się w ESPI. A brzmi tak oto:


"Polski gigant ubezpieczeniowy (...) według agencji Reuters złożył ofertę kupna Raiffeisen Polbanku - siódmego pod względem aktywów pożyczkodawcy na rynku polskim." (ze wyborcza.biz)


Jak to możliwe, że tak istotne informacje pojawiają się najpierw w mediach?! Jeśli to prawda, powinien pojawić się najpierw raport bieżący, a jeśli to nie prawda, natychmiast powinien pojawić się raport bieżący, który dementuje tę plotkę. A tu nic...




Ale za to widzimy jednak, że pojawił się dziś inny raport tej spółki. Bardzo ciekawy. Dotyczy... niedawnej transakcji na akcjach.


KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 58 / 2015
Data sporządzenia: 2015-06-01
Skrócona nazwa emitenta
PZU SA
Temat
Transakcje na instrumentach finansowych PZU SA dokonane przez osobę blisko związaną z członkiem Rady Nadzorczej Spółki
Podstawa prawna
Art. 160 ust 4 Ustawy o obrocie - informacja o transakcjach osób mających dostęp do informacji poufnych
Treść raportu:
Zarząd Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Spółki Akcyjnej ("PZU SA", "Spółka") informuje, że w dniu 1 czerwca 2015 roku otrzymał w trybie art. 160 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi ("ustawa o obrocie") zawiadomienie o transakcjach na instrumentach finansowych Spółki zawartych przez osobę blisko związaną z członkiem Rady Nadzorczej Spółki.

Z przedmiotowego zawiadomienia wynika, iż osoba blisko związana z członkiem Rady Nadzorczej Spółki:

w dniu 27 maja 2015 roku nabyła 4 067 akcji PZU SA za średnią cenę 447,60 zł za akcję, a także 12 kontraktów terminowych na akcje PZU SA za średnią cenę 45 050,00 zł za kontrakt oraz w tym samym dniu zbyła 3 717 akcji PZU SA za średnią cenę 449,25 zł za akcję, a także 9 kontraktów terminowych na akcje PZU SA za średnią cenę 44 705,00 zł za kontrakt i 1 kontrakt terminowy na akcje PZU SA za cenę 45 620,00 zł,

w dniu 28 maja 2015 roku nabyła 20 995 akcji PZU SA za średnią cenę 447,81 zł za akcję, a także 6 kontraktów terminowych na akcje PZU SA za średnią cenę 44 897,50 zł za kontrakt oraz w tym samym dniu zbyła 22 115 akcji PZU SA za średnią cenę 447,74 zł za akcję,

w dniu 29 maja 2015 roku nabyła 25 629 akcji PZU SA za średnią cenę 450,06 zł za akcję, a także 11 kontraktów terminowych na akcje PZU SA za średnią cenę 45 095,45 zł za kontrakt oraz w tym samym dniu zbyła 25 139 akcji PZU SA za średnią cenę 450,44 zł za akcję, a także 9 kontraktów terminowych na akcje PZU SA za średnią cenę 45 127,22 zł za kontrakt i 3 kontrakty terminowe na akcje PZU SA za średnią cenę 45 336,67 zł za kontrakt.

Wszystkie transakcje zostały zawarte w trybie sesji zwykłych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Informacja, o której mowa w art. 160 ust. 1 ustawy o obrocie została sporządzona w dniu 1 czerwca 2015 roku w Warszawie.

Osoba obowiązana do przekazania ww. informacji nie wyraziła zgody na publikację danych, o których mowa w § 2 ust. 1 pkt 1 Rozporządzenia z dnia 15 listopada 2005 r. w sprawie przekazywania i udostępniania informacji o niektórych transakcjach instrumentami finansowymi oraz zasad sporządzania i prowadzenia listy osób posiadających dostęp do określonych informacji poufnych.



Czy to przypadek?

Cóż za niezwykłe wyczucie czasu... podziwiam... szczerze! Czy możemy zobaczyć, jak wygląda lista osób, które mają dostęp do informacji o złożeniu oferty kupna Raiffeisen? Na prawdę nie zobaczymy tam członków rady nadzorczej? Obawiam się, że zobaczymy. Takie transakcje wymagają zgody organów nadzorczych.







czwartek, 21 maja 2015

IndygoTech i sprawa w godzinach





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 25 / 2015
Data sporządzenia: 2015-05-19
Skrócona nazwa emitenta
IndygoTech Minerals S.A.
Temat
Nabycie akcji przez osobę zarządzającą
Podstawa prawna
Art. 160 ust 4 Ustawy o obrocie - informacja o transakcjach osób mających dostęp do informacji poufnych
Treść raportu:

Zarząd IndygoTech Minerals S.A. ("Emitent") informuje, iż w dniu 18 maja 2015 roku otrzymał informację przekazaną przez Pana Dariusza Janusa, pełniącego funkcję Prezesa Zarządu w trybie art. 160 ust.1 pkt 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi, w której Pan Dariusz Janus poinformował o kupnie łącznie 33.766 akcji Emitenta po średniej cenie 1,19 zł za akcję.

Transakcje miały miejsce w dniu 15 maja 2015 roku na rynku regulowanym w trybie sesji zwykłej.
Wartość dokonanych transakcji przekroczyła równowartość w złotych polskich 5.000 euro.

Na dzień przekazania ww. zawiadomienia Pan Dariusz Janus posiada 12.280.532 akcji Emitenta.


Taka informacja powinna wszystkich zelektryzować i zmotywować do przyjrzenia się danym w raporcie kwartalnym. Ale jak zwykle nikt chyba nie zauważył.

O co chodzi? Prezes zarządu kupił akcje swojej spółki. Kupił je 15 maja 2015 roku. W trakcie sesji. Ciekawe. Bo spółka opublikowała dokładnie w tym samym dniu korektę raportu kwartalnego. Co więcej zrobiła to godz. 21:46. Może czegoś nie wiem, ale według mnie po tej godzinie raczej trudno jest dokonać transakcji w trakcie sesji... A skoro się nie da, to znaczy, że transakcja miała miejsce przed publikacją korekty raportu kwartalnego.




Nikt mi nie powie, że człowiek podpisujący się osobiście pod korektą raportu okresowego, która ma zaraz zostać opublikowana, nie wiedział co czyni. Zakres zmian w raporcie (rb 25/2015) wydaje się dość istotny. Co więcej, w tym dniu ten sam pan kupił też akcje LZMO, czyli spółki powiązanej.


KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 15 / 2015
Data sporządzenia: 2015-05-19
Skrócona nazwa emitenta
LZMO S.A.
Temat
Nabycie akcji przez osobę nadzorującą
Podstawa prawna
Art. 160 ust 4 Ustawy o obrocie - informacja o transakcjach osób mających dostęp do informacji poufnych
Treść raportu:

Zarząd LZMO S.A. z siedzibą w Warszawie ("Baltic Ceramics Investments", "Spółka") informuje, że w dniu 18 maja 2015 roku otrzymał zawiadomienie od Pana Dariusza Janusa pełniącego funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej o nabyciu akcji Spółki.

Zgodnie z przekazanym zawiadomieniem Pan Dariusz Janus nabył w dniu 15 maja 2015 roku 8.995 akcji Emitenta po średniej cenie 2,42 zł za każdą akcję.

Transakcje zostały zawarte podczas sesji na rynku NewConnect.

Wartość transakcji przekroczyła równowartość w złotych 5.000 euro.

Na dzień przekazania ww. zawiadomienia Pan Dariusz Janus posiada łącznie 94.995 akcji Emitenta.




Zakup akcji o wartości przekraczającej 5 tys. euro podlega obowiązkowemu raportowaniu zgodnie z par. 4 RMF w sprawie przekazywania i udostępniania informacji o niektórych transakcjach instrumentami finansowymi.



Często wykorzystywane jest dla podniesienia wiary inwestorów w spółkę. Kurs euro to lekko powyżej 4 zł, więc:

8995 akcji LZMO  x 2,42 zł = 21767,9 zł, czyli jakieś 5300 euro


Zaskakująco precyzyjnie wycelowana wartość, ładnie uzasadniająca publikację raportu napędzającego popyt. Ja te raporty nazywam sobie po cichu rekomendacją z wnętrza: "kupuj, insider kupuje". Intryguje mnie więc, czy jest to zabieg PR'owy, czy może w spółce kroi się coś, co w najbliższym czasie sprawi wzrost ceny.

Obstawiam jednak działanie obliczone na podtrzymanie kursu po zmianach wprowadzonych w raporcie okresowym IndygoTech..

Nie jest to pierwszy taki błąd spółki. Podobna sytuacja opisana została już kiedyś w wątku IndygoTech i okres wyjątkowo niezamknięty.

Czyli to recydywa.





sobota, 16 maja 2015

Eko Export i raport dali to poszedł



Dzięki Krzysztofowi mamy na blogu prawdziwy rarytas... rzecz niezwykłą. Ot, niby pomyłka w terminie raportu... a jednak nie jest to taka zwykła pomyłka...

Bardzo dziękuję za podesłanie tej ciekawostki!




skorygowany
KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport kwartalny SA-Q 1 / 2015
kwartał / rok
(zgodnie z § 82 ust. 1 pkt 1 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 lutego 2009 r. – Dz. U. Nr 33, poz. 259, z późn. zm.)
(dla emitentów papierów wartościowych prowadzących działalność wytwórczą, budowlaną, handlową lub usługową)
za 1 kwartał roku obrotowego 2015 obejmujący okres od 2015-01-01 do 2015-03-31
data przekazania: 2015-05-13
EKO EXPORT SPÓŁKA AKCYJNA
(pełna nazwa emitenta)
EKO EXPORT S.A. Usługi inne (uin)
(skrócona nazwa emitenta) (sektor wg klasyfikacji GPW w Warszawie / branża)
43-382 Bielsko-Biała
(kod pocztowy) (miejscowość)
Strażacka 81
(ulica) (numer)
+48 33 81 96 292 +48 33 81 96 289
(telefon) (fax)
info@ekoexport.pl www.ekoexport.pl
(e-mail) (www)
547-18-65-541 072266443
(NIP) (REGON)





Spółka nie grzeszy otwartością. Ilość publikowanych raportów stawia ją wśród faworytów w wyścigu po nagrodę w konkursie "Milczenie jest złotem".

Tym razem jednak zaskoczyła chyba wszystkich obserwujących ją inwestorów. Na pierwszy rzut oka nie ma tu nic dziwnego w tym raporcie nie ma, no chyba, że zwróci się uwagę na taki mały drobiazg, jak rozbieżność publikacji z terminem zaplanowanym w styczniu. Według raportu 1/2015 ten raport kwartalny miał pojawić się 15 maja 2015. Zmiany terminu spółka nie ogłaszała, a raport walnęła bez ostrzeżenia dwa dni wcześniej.

Ciekawe... tak się pomylić?!

Jeszcze ciekawsze jest jednak wyjaśnienie, które pojawiło się na stronie (screen poniżej).


Przytoczę, bo warto:


"Ważna informacja dla Akcjonariuszy 

Data 2015-05-13


W imieniu Spółki Eko Export SA uprzejmie informuję i wyjaśniam, że w dniu dzisiejszym, to jest w dniu 13 maja 2015 roku, Spółka omyłkowo opublikowała raport okresowy – sprawozdanie finansowe za I kwartał 2015 roku. Zgodnie z raportem bieżącym nr 1/2015 dotyczącym terminów publikacji raportów okresowych w roku 2015, raport okresowy za I kwartał miał zostać opublikowany 2 dni później, to jest 15 maja 2015 roku.

Opublikowanie w dniu dzisiejszym raportu kwartalnego za I kwartał 2015 roku nastąpiło wskutek pomyłki pracownika Emitenta, który omyłkowo wysłał raport okresowy przed planowanym dniem publikacji.

W imieniu Spółki, oświadczam ponadto, że dane zawarte w opublikowanym sprawozdaniu finansowym są prawidłowe i pragnę zapewnić, że nie będą podlegały żadnej korekcie w terminie późniejszym. Jednocześnie pragnę zapewnić, że nie było w żadnym wypadku intencją Emitenta wprowadzenie w błąd akcjonariuszy a zaistniała sytuacją jest jedynie wynikiem niedopatrzenia stojącego po stronie pracownika Emitenta.

Z wyrazami poważania
Jacek Dziedzic
Prezes Zarządu"




Krzysztof zapytał, czy wiem ilu jest operatorów w spółce. Nie widzę raportu o operatorach. Mam nadzieję, że nie jest jeden, i że nie jest to prezes spółki. To byłoby zbyt śmieszne.

Pobawmy się w detektywów.
Pytanie: ile osób pracowało nad tym raportem, jedna?! Bo przy jednej jestem w stanie uwierzyć w taką pomyłkę. Ale raport okresowy jest zwykle dziełem kilku osób. Jak to możliwe, że nikt nie zwrócił uwagi na termin publikacji? Jak zorganizowana jest praca w spółce nad raportami okresowymi?

I drugie pytanie... jeśli raport był gotowy wcześniej, jakim cudem trafił w ręce operatora, który nawet daty publikacji nie potrafi właściwie zinterpretować? Co on biedny miał zrobić z tym gotowym raportem okresowym, dokumentem będącym informacją poufną? Schować do szuflady?! 

No, chyba... że operatorem jest ktoś ważny w spółce... ktoś zaufany.

Popatrzmy na władze i nadzór spółki. Robi się jaśniej. Po składzie zarządu i rady nadzorczej spółki widać, że nie stawia się tu na różnorodność, są tu sami krewni i znajomi królika. Nie zdziwiłoby mnie więc, gdyby funkcję operatora również pełnił w tej spółce ktoś z klucza, zaufany zarządu. W takich spółkach "obstawionych swoimi ludźmi" zaufanie do "obcych" jest bardzo ograniczone lub nieobecne. Taka spółka często jest podzielona na całej długości na "my" i "oni", przy czym "oni" są z zasady na przegranej pozycji. Czy tak jest tutaj? Tak to wygląda z zewnątrz.



Stąd też prawdopodobnie taka niechęć do komunikacji z rynkiem. Inwestorzy należą siłą rzeczy do kategorii "oni". I jeszcze te dziury w numeracji raportów bieżących... Brakuje raportu 3/2015. Czy to jakiś niewłaściwie ponumerowany raport opóźniony, czy zwykła niechlujność?


Sądzę, że spółka prowadzi relacje inwestorskie samodzielnie i najzwyczajniej w świecie nie wie, co czyni. "Nasi" zawsze wywołują w nas pozytywne reakcje, więc wiele można im wybaczyć. Nawet, gdy poważnie coś schrzanią nazywamy to "niedopatrzeniem" i tyle.

A co zrobi z tym raportem KNF? Popatrzymy... ja obstawiam, że nic.




piątek, 1 maja 2015

Petrolinvest i biegły przebiegły





KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 8 / 2015
Data sporządzenia: 2015-04-30
Skrócona nazwa emitenta
PETROLINVEST S.A.
Temat
Zmiana terminu publikacji raportu okresowego
Podstawa prawna
Art. 56 ust. 1 pkt 2 Ustawy o ofercie - informacje bieżące i okresowe
Treść raportu:
Zarząd PETROLINVEST S.A. ("Spółka") informuje, że w związku z brakiem możliwości zapewnienia pełnej dokumentacji niezbędnej do publikacji raportu rocznego za rok 2014 w sposób spełniający warunki § 91 ust. 1 pkt 7 oraz § 92 ust. 1 pkt 7 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 lutego 2009 roku, tj. brakiem opinii biegłego rewidenta z badania sprawozdania finansowego jednostkowego oraz skonsolidowanego za rok 2014, Zarząd Spółki podjął decyzję o przesunięciu terminu przekazania do wiadomości publicznej jednostkowego raportu rocznego za 2014 rok (R) oraz skonsolidowanego raportu rocznego za 2014 rok (RS) z dnia 30 kwietnia 2015 roku na dzień 3 czerwca 2015 roku.

Pozostałe terminy publikacji raportów okresowych w 2015 roku, przekazane raportem bieżącym nr 3/2015 z dnia 26 stycznia 2015 roku, pozostają bez zmian.



Niezwykle ciekawa sprawa. Spółce coś wyraźnie nie poszło z raportem i to w sposób zupełnie nieprzewidywalny dla niej samej. Prawdopodobnie spółka do ostatniej chwili była pewna, że wydusi opinię z audytora, ale najwyraźniej wyduszanie nie powiodło się. O godz. 18:01 pojawił się raport o przesunięciu terminu. To musiała być niezła jatka.

Problem polega na tym, że tego rodzaju raport powinien pojawić się dwa dni przed zmianą terminu. Rozporządzenie w sprawie informacji bieżących i okresowych mówi o tym w par. 103 ust. 2 pkt 2:





Oznacza to, tłumacząc z naszego na bardziej nasze, że jeśli termin był wyznaczony na 30 kwietnia 2015 to spółka mogła go zmienić najpóźniej 28 kwietnia 2015 roku. Więc spółka złamała przepisy rozporządzenia.


Drugą sprawą jest odległość między pierwotnie planowaną datą raportu, a datą, którą nam zaproponowano dziś w raporcie. Spółka potrzebuje całego miesiąca na uzyskanie od biegłego opinii... i to opinii, którą - sądząc z tak późno opublikowanego przesunięcia terminu - spodziewała się otrzymać dziś. Cóż się sypnęło, ach cóż?!

Trudno uwierzyć, że wszystko szło dobrze, nie było żadnych zastrzeżeń i dziś nagle biegłemu odbiło, spadła mu cegłówka na płat czołowy, albo zapił u cioci na imieninach, w związku z czym zmienił zdanie i odmówił wydania opinii... nie nie... spółka prawdopodobnie wiedziała, że jest problem... wierzyła jednak (to w psychologii nazywa się myśleniem magicznym), że biegły się złamie: bo termin dawno opublikowany, bo na zmianę jest za późno, bo tak stoi w umowie między stronami, bo ja taki uroczy...


Zgodnie z raportem 21/2014 raporty roczne spółki audytuje BDO Sp. z o.o. Podobnie, jak i półroczne, i poprzednie lata, ciurkiem od 2010 roku. Czy to nie czas na zmianę audytora? Spółki nie zmieniają zbyt często audytorów, bo jest im wygodnie z tymi, z którymi już parę razy udało się dobrnąć do szczęśliwego końca. A jednak tym razem nie udało się... Spółka pisze tylko o "braku opinii audytora", nie podaje nam przyczyn, dla których tej opinii nie ma.

Biegli rewidenci podlegają dość restrykcyjnej ustawie o biegłych rewidentach, która mówi między innymi w art.51 ust. 1, że "podmiot uprawniony do badania sprawozdań finansowych ponosi odpowiedzialność za szkodę spowodowaną swoim działaniem lub zaniechaniem.". A odszkodowania mogą sięgać "20-krotności wynagrodzenia ustalonego w umowie wykonania czynności rewizji finansowej lub kwoty 12 000 000 zł;"


Który doświadczony audytor odważyłby się narazić na takie kary? Raczej żaden. Zakładam więc, że to nie fanaberia audytora, zwłaszcza, że ma on do dyspozycji przynajmniej trzy wyjścia z sytuacji:

1) opinia bez zastrzeżeń (the best of the best);
2) opinia z zastrzeżeniami, czyli coś się w spółce nie podobało audytorowi i to są bardzo ważne informacje dla inwestora, jednak niewielu je czyta
3) brak opinii... i to jest nasz przypadek, czyli lecimy po bandzie....


Pozostaje nam więc pytanie, co takiego siedzi w tym sprawozdaniu, że niedobry, przebiegły biegły nie wydał opinii?





czwartek, 23 kwietnia 2015

PKN Orlen i cała para w gwizdek






KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
Raport bieżący nr 63 / 2015
Data sporządzenia: 2015-04-23
Skrócona nazwa emitenta
PKNORLEN
Temat
Dane finansowe PKN ORLEN S.A. za 1. kwartał 2015r. według segmentów działalności wraz z komentarzem oraz wpływ wyceny zapasów metodą LIFO na te wyniki finansowe
Podstawa prawna
Art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ofercie - informacje poufne
Treść raportu:
Zarząd Polskiego Koncernu Naftowego ORLEN S.A. ("PKN ORLEN S.A.") przekazuje w załączeniu dane finansowe za okres 1. kwartału 2015 roku według segmentów działalności wraz z komentarzem oraz informacją na temat wpływu wyceny zapasów metodą "ostatnie przyszło - pierwsze wyszło" (LIFO) na nieskonsolidowane wyniki finansowe PKN ORLEN S.A. i skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Kapitałowej ORLEN za okres 1. kwartału 2015 roku.
Załączniki
Plik Opis
Komentarz_segmenty_
PKN_ORLEN_150423_2015kw1.pdf
Komentarz segmentowy 1kw2015-wer. polska
Komentarz_segmenty_
PKN_ORLEN_150423_2015q1.pdf
Komentarz segmentowy 1kw2015-wer. angielska



Wersja angielska raportu i załącznika to bardzo dobry, chwalebny zwyczaj. Niewiele firm to robi. Ale po co to robić, jeśli nie trafia to do adresata?!

Skąd ten biedny anglojęzyczny człowiek ma wiedzieć, że jeden z tych plików to wersja angielska? Jeśli nie ma zna polskiego to angielskiej wersji łatwo nie odnajdzie... Czy taki jest ukryty cel spółki?

Gdyby PKN Orlen był firmą chińską i opublikowałby niniejszy komentarz w wersji polskiej opatrując go informacją:


解說2015年第一季度 - 波蘭

(wg translatora podobno oznacza to: "Komentarz segmentowy 1 kwartał 2015 - wersja polska", ale nie dam głowy, wręcz wątpię, ale wygląda fajnie)



Może spróbujmy więc jeszcze z wersją węgierską, gdzie alfabet jest nam bardziej przyjazny (również wg translatora, albowiem nie znam węgierskiego):

Kommentár Q1 2015 - Lengyel változat



Prawdopodobnie większość z nas nie miałaby szansy docenić uprzejmości i wysiłku spółki... Prawdopodobnie nikt z nas nie zajrzałby do tego pliku. A jednak w przypadku osób anglojęzycznych spółka zakłada, że skoro inwestują w polską spółkę to niech cierpią i się uczą nowego języka. Może i tak. Ale jedyną wskazówką w tej łamigłówce jest dla nich literka "q", która zastąpiła "kw", i to tylko w nazwie pliku. Obawiam się, że mniej cierpliwi, mniej wyrozumiali, a przede wszystkim nowi inwestorzy mogą się poczuć zagubieni i niedoceniani.



Wypadałoby więc w raportach jednak opisywać pliki i nadawać im nazwy w języku narodowości, do których chcemy trafić. Bo w przeciwnym razie będzie to pusty gest, obliczony na efekt, a nie efektywność.



Cała para w gwizdek. Angielska para. Mgła wręcz.