|
Na jakiej podstawie Rada Nadzorcza podjęła tę decyzję, nie znając kwalifikacji, doświadczenia, kompetencji kandydatki?! Czy to było losowanie?!
Pytam, bo te brakujące informacje są bardzo ważne:
"4) posiadane wykształcenie, kwalifikacje i zajmowane wcześniej stanowiska, wraz z opisem przebiegu pracy zawodowej;
5) wskazanie innej działalności wykonywanej poza przedsiębiorstwem emitenta, z oceną, czy jest
w stosunku do działalności wykonywanej w przedsiębiorstwie emitenta konkurencyjna, oraz wskazaniem, czy osoba ta uczestniczy w spółce konkurencyjnej jako wspólnik spółki cywilnej, spółki osobowej lub jako członek organu spółki kapitałowej bądź uczestniczy w innej konkurencyjnej osobie prawnej jako członek jej organu;
6) informacje o wpisie powołanej osoby zarządzającej lub nadzorującej, zamieszczonym w Rejestrze
Dłużników Niewypłacalnych, prowadzonym na podstawie ustawy o KRS."
Oczywiste stają się pytania:
- kto kandydatkę wskazał/zaproponował i na jakiej podstawie?
- dlaczego spółka miała problem z pozyskaniem tych wymaganych informacji przed powołaniem nowego członka RN? Pani w ogóle wie, że została powołana?
- dlaczego spółce tak się spieszyło, że nawet nie poczekała na życiorys i dwa oświadczenia? Przygotowanie tych dokumentów trwa godzinę.
- spośród ilu kandydatów rada wybierała i czym się kierowała nie mając podstawowych danych? Urodą? Sympatią? Znajomościami?
- pani była (jest?!) członkiem rad nadzorczych w przynajmniej 3 spółkach z pokrewnych branż (Kraśnik S.A., PZL Hydral w likwidacji, Polski Tabor Szynowy), jakie zachodzą tu są powiązania?
Kooptacja to bardzo dobre rozwiązanie, bo pozwala zapobiegać paraliżowi rady nadzorczej bez czekania na walne zgromadzenie. I statut tej spółki dopuszcza takie rozwiązanie, dopuszcza wręcz powołanie na tej zasadzie połowy członków RN (trochę sporo).
Powinno się to jednak odbywać przy zachowaniu minimum przyzwoitości. Członkowie rady nadzorczej są zbyt ważni dla poprawnego działania spółki, więc nie powinni ot tak, bez żadnych dokumentów, czy nawet życiorysu, spadać nam z nieba.
To podejrzane...
pewnie czyjaś znajoma, dzięki za zwrócenie uwagi
OdpowiedzUsuń